platforma blogowa portalu Gazeta Współczesna

„Karol Wojtyła – początkujący święty”

Wczoraj obchodziliśmy 5 rocznicę śmierci Karola Wojtyły. Wszystkie media od Internetu po telewizję poświęciły swoje czołówki postaci Papieża-Polaka. Nie śmiałem więc wczoraj przypominać Ojca Świętego z zupełnie innej strony niż reszta.

Wątpię zresztą, czy Jan Paweł II byłby zadowolony, widząc ile stawia mu się pomników czy skwerów. Jak olbrzymie pieniądze wydaje każde z polskich miast, każda parafia, żeby mieć pamiątkę po Polaku-Papieżu. A kilka ulic od pomnika żebrzą głodne, brudne dzieci niemające pieniędzy na chleb. Zapomnieliśmy chyba, że Wojtyła wszystko co miał oddawał najuboższym. Pamiętamy tylko, że był wielki. Ale w czym ta wielkość się objawiała? Nie wiemy, ale tak mówią w mediach więc tak jest.

Ksiądz Franciszek Konieczny przypomina sceny z okresu 1944 roku, gdy wszyscy klerycy razem z Wojtyłą ukryli się w pałacu arcybiskupim:

– Patrzyliśmy co­dziennie na kolejki biedaków gromadzących się przed poczekalnią u pana Franciszka, chcących uzyskać zezwolenie na „posłuchanie” u Księcia Metropolity. Po jakimś czasie zaczęła się też gromadzić „bieda krakowska” pod drzwiami naszego mieszkania – konkretnie domagano się przywołania księdza Wojtyły. Pamiętam, jak za­pukał do naszego pokoju mężczyzna i poprosił o przywołanie księdza Karola. Ten podszedł do proszącego, rozmawiając z nim na korytarzu. Wraca do siebie. Schyla się i z walizeczki, znaj­dującej się pod łóżkiem, zabiera sweter, kryjąc go pod sutanną. Wychodzi i zaraz wraca, już bez widocznego poprzednio „uwypuklenia”. Oddał biedakowi swój nowiutki sweter, który dopiero wczoraj otrzymał od pana Kotlarczyka. Sam marzł i dygotał z zimna. Nie wiem, skąd brał i czym obdzielał. Ale często przychodzili ludzie i pytali o niego. Dzielił się z biedakami, czym mógł.

Rok 1945 wspomina ksiądz Andrzej Baziński:

– Razem zdążaliśmy z seminarium do Collegium Novum. Zatrzymuje nas ubogo ubrana niewia­sta, pyta: „Który z was jest ksiądz Wojtyła?” i wyjaśnia przyczynę zatrzymania. „Ksiądz pracował razem z moim mężem w fabryce krakowskiej w latach okupacji. W tym czasie urodziłam dziecko. Mąż pracował na nocnej zmianie. Kiedy Ksiądz dowiedział się o naszej ogromnej radości, po przepracowanym dniu podjął nocną pracę palacza za mojego męża, by mógł być przy mnie i dziecku. Te noce za­stępcze powtórzył Ksiądz w fabryce aż do czasu, kiedy powróciłam do sił. Ksiądz mnie zupełnie nie znał, a tyle serca okazał mnie i mojemu dziecku. Proszę przyjąć od nas skromny upominek wdzięczności – nowe buty”. Mówiła te słowa, mając łzy w oczach. Prezent – nowe buty – był tylko kilka dni w szafce seminaryjnej. W tajemnicy przed kolegami przekazał je potrzebującemu robotnikowi w Krakowie i dalej chodził w swo­ich starych, mocno podniszczonych butach.

Moim celem nie jest jednak uczenie ludzi, jak mają żyć. Nie to jest celem tego wpisu. Chciałbym ukazać jakim naprawdę człowiekiem był Karol Wojtyła.

Straszny dowcipniś

  • Kiedyś pociąg, którym jechał wykładowca KUL-u, ksiądz Karol Wojtyła, spóźnił się. Czekający na egzamin studenci – wobec braku egzaminatora – rozeszli się. Pozostał tylko jeden ksiądz, który nie znał Wojtyły, gdyż nie chodził na jego wykłady, a do egzaminu przygotowywał się z pożyczonych notatek.Po dwóch godzinach wpadł niewiele starszy od zdającego, zziajany  Wojtyła. Ksiądz – student, ucieszony, że nie będzie zdawał sam, zapytał– Stary, ty też na egzamin?– Na egzamin – przytaknął ksiądz Wojtyła.– Facet się spóźnia, wszyscy się rozeszli, a ja czekam, bo muszę zdawać dzisiaj – wyjaśnił student.– A co, nie znasz Wojtyły? – zapytał nowo przybyły.– Nie, to podobno nudny facet, nie chodzi­łem na jego wykłady, mówili, że abstrakcyjne i bardzo trudne – tłumaczył student.Od słowa do słowa rozmowa przekształci­ła się w… powtórkę materiału. Wojtyła pytał, słuchał i tak jasno tłumaczył zawiłe problemy filozoficzne, że student powiedział w pewnym momencie:– Stary, jaki ty jesteś obkuty! Proszę cię, kie­dy przyjdzie ksiądz profesor, nie wchodź przede mną na egzamin, bo po tobie na pewno obleję.Student dostał czwórkę z plusem.
  • Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził  sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i zamiast: „Jak się czuje Papież”, rzekł: „Jak się czuje piesek?”. Papież spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: „Hau, hau”.
  • Kiedy krzyczano doń: „Witaj w Licheniu”, stwierdził do tłumu: „Myślałem, że mówicie: »Witaj, ty le­niu«”.

Świetny sportowiec

  • Zagraniczni  dziennikarze zapytali go kie­dyś, ilu polskich kardynałów jeździ na nartach. „40 procent” – odpowiedział Wojtyła. „Ale przecież Polska ma tylko dwóch kardyna­łów” – dopytywał się zdumiony dziennikarz. „Oczywiście, ale kardynał Wyszyński, Prymas Polski, stanowi 60 procent”.

Miał branie u kobiet

  • Kiedyś Karol Wojtyła przyjechał z wizytacją do jednej z podhalańskich parafii. W progu kościoła przywitała go jakaś góralka: „Eminen­cyjo, najprzystojniejszy Księże Kardynale”. A on na to: „No, coś w tym jest”.
  • Nasz papież kochał góry. Często wybierał się tam sam, będąc jeszcze księdzem, ubrany na sportowo. Wtedy niczym nie różnił się od in­nych turystów. W trakcie wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opa­lającej się na uboczu młodej wczasowiczki, by zapytać ją o godzinę, kiedy ta go ubiegła:

– Zapomniał pan zegarka, co?

Wojtyła był lekko zaskoczony:

– Skąd pani wie?

– Z doświadczenia – odpowiedziała kobie­ta. – Jest pan dziś już dziesiątym, który pyta o godzinę, później kawka, wieczorem dansing…

Wojtyła przerwał:

– Ależ, proszę pani, ja jestem księdzem!

Wczasowiczka wybuchnęła śmiechem:

– No wie pan! Podrywano mnie na różne sposoby, ale „na księdza” to pierwszy raz!

Górale chcieli go bić

Bywało i tak, że biskup Wojtyła odwiedzał parafie incognito, zwłaszcza kiedy chodził po górach. Stawał wówczas w tyle kościoła i patrzył, i słuchał. Kiedyś zainteresowało go ka­zanie. Wyciągnął więc notes i coś zaczął w nim notować.

Góralom obecnym w kościele sytuacja wy­dawała się jednoznaczna: kapuś. Kiedy zatem nieznajomy wyszedł z kościoła, wciągnęli go w krzaki i zażądali po­kazania notesu. W ostatniej chwili interweniował ksiądz proboszcz! Krzyknął: „Wszelki duch, toż to Jego Eks­celencja!”.

Zrobił z telefonistki chińską cesarzową

Niebywałym jest, by jakakolwiek głowa państwa sama wykręcała numery i dzwoniła. Tak jednak robił Jan Paweł II. Zadzwonił do Szwajcarii, gdzie kurował się jego ciężko chory przyjaciel biskup Andrzej Deskur. Telefo­nistka, zanim połączyła go z pokojem Deskura, chciała wiedzieć, kto mówi.

– Papież – odpowiedział jej zgodnie z praw­dą.

Po drugiej stronie zapadła cisza. Po chwili słuchawka z trzaskiem opadła na widełki. Ale wcześniej Jan Paweł zdołał usłyszeć:

– Z pana taki papież, jak ze mnie chińska cesarzowa!

Jednak nie zawsze wszystko słyszał

W trakcie jednej z wizytacji parafialnych bi­skupa Wojtyłę witał mały chłopiec, który mówił tak cicho, że biskup poprosił go, by po­starał się mówić nieco głośniej, bo nic nie słyszy. Wtedy chłopak krzyknął gromkim głosem: „Jak nie słyszysz, to się nachyl!”.

Już na studiach wiedzieli, że będzie świętym

Jego koledzy z uczelni przybili kiedyś na drzwiach jego pokoju w Bursie Akademickiej wizy­tówkę: „Karol Wojtyła – początkujący święty”.

Właśnie taki był Jan Paweł II.

Wspominał: Karol Wasilewski (Misiek)

*Dla głodnych wiedzy polecam książkę: Kwiatki Jana Pawła II Jana Turnaua i Janusza Poniewierskiego, Wydawnictwo Znak, Kraków 2003.

8 komentarzy do “„Karol Wojtyła – początkujący święty””

  1. zUotko napisał(a):

    Niezwykle podoba mi się ukazanie ludzkiej strony naszego papieża. Był to przede wszystkim uśmiechnięty i życzliwy człowiek. Ze wszystkiego umiał żartować. Natomiast oglądanie wydania specjalnego TVP gdzie przez całe wiadomości Kraśko nawijał makaron na uszy z Watykanu to kompletna porażka.

  2. Maciek napisał(a):

    Zapomieliście dodać ” Obrońca księży pedofilii”. I napisać jak bardzo się starał by nie ujżały światła dziennego, jak bardzo zabiegał by ofiary milczały a zboczeńcy w sutannach mieli się dobrze.To jest taka druga strona medalu a jak bardzo obciąża jego sumienie.Nie pisząc o tych sprawach też przyczyniacie się do chronienia pedofilów w sutannach.

  3. Anonim napisał(a):

    tak czytam te wspomnienia od paru lat, coraz to bardziej slodzone i kolorowane…

  4. zUotko napisał(a):

    Maćku aż zieje od Ciebie nienawiścią do kościoła. Pedofile są zarówno w środowisku kościelnym jak i w każdym innym. Nie jest regułą, jak próbują to udowodnić ateiści, że ksiądz=pedofil. Ilu zatrzymanych pedofili okazywało się dyrygentami, lekarzami, prawnikami? Dlaczego nie robisz nagonki na inne zawody?

  5. marta napisał(a):

    Zuotko Maciek nie robi nagonki tylko wskazuje, że zwierzchnicy kościoła milczeli w tak bulwersującej i ohydnej sprawie. Nakłaniali do milczenia również ofiary, nie zgłosili sprawy organom ścigania. Zboczeńcy w czarnych sukienkach byli i są bezkarni. Owszem pedofile są ludźmi różnych zawodów i w każdym przypadku powinni być ścigani i karani, ale chyba sam przyznasz, że wymagania wobec lekarza czy kominiarza w kwestii jego moralności nie są aż tak duże, jak wobec czarnych, którzy roszczą sobie prawo do nauczania, potępiania i wymagają, aby katolicy im mówili o swoich grzechach. To jest po prostu obrzydliwa obłuda, która każdemu zdrowo myślącemu człowiekowi kole w oczy.

  6. ola napisał(a):

    „Wątpię zresztą, czy Jan Paweł II byłby zadowolony, widząc ile stawia mu się pomników czy skwerów”. Przecież wiedział o tym. Wiele pomników powstało za jego życia. Także już wtedy nazywano ulice. Pamiętam dyskusje na temat: „Czy tak wypada?” Wypadało, bo Watykan się zgadzał. Czy byłby zadowolony? Co za pytanie! A nie widział tej fety ponad stan z jaką go witano. Głodujące afrykańskie dzieci nie przeszkadzały mu w staniu pod baldachimami i przyjmowaniu pokłonów od wiernych.

  7. Jure napisał(a):

    Ksiądz Karol Wojtyła-nasz papież powinien już dawno zostać Świętym,ale Ja i tak się do Niego modlę ,bo dla mnie jest Świętym.

  8. lenkam napisał(a):

    Bardzo to wszystko zabawne! Nie ma to jak JP2! Dzięki!!!